Kuszenie (Of Love and Evil) Anna Rice
Autorka powszechnie znana. Szczególnie z cyklu Kroniki wampirów oraz postaci Lestata de Lioncourt. Czytałam kilka jej dzieł, natomiast ta pozycja wpadła
w moje ręce zupełnie przypadkiem przyniesiona przez moją mamę z biblioteki. Książka jest drugim tomem
z cyklu Czas Aniołów. Kuszenie opowiada historię Toby’ego, który mimo błędów z przeszłości dostał szansę by je odpokutować. Niekoniecznie naprawić, bowiem czasem się nie da. Jednak ma możliwość swoim zachowaniem zadościuczynić. Niestety, mroczna przeszłość wraca. Niedomknięte rozdziały historii powracają w momencie, kiedy bohater stara się żyć na nowo, inaczej.
Przede wszystkim, oboje tęsknimy za rytuałami. Takimi
zwykłymi, ziemskimi rytuałami. Nie tylko religijnymi, jak Msza czy wspólnotowa
modlitwa. Ale także za codziennymi rytuałami rodzinnymi – wspólny obiad,
rozmowa z ojcem po obiedzie, wieczór z kotem na kolanach i książką… Moje życie
potoczyło się tak, że wystąpiłam ze wspólnoty religijnej, do której należałam
kilka lat. Czasu nie da się cofnąć, w tamtym momencie decyzja wydawała się tą
słuszną, wręcz konieczną. Z perspektywy czasu wiem, że jednak zbyt dużo emocji
pchnęło mnie do jej podjęcia. Czy żałuję? Staram się w życiu nie żałować
podejmowanych działań. Z czegoś zrezygnowałam, otrzymałam coś innego. Jednakże,
tęsknię. Tęsknię za tym, co wspólnota mi dawała. Za poczuciem jedności,
spotkaniami, pracą z drugim człowiekiem, podejmowaniem wyzwań… Czytając opis
sceny, gdy główny bohater idzie do spowiedzi, do zwykłego księdza katolickiego,
mimo posiadania przywileju dużo bliższego kontaktu
z Opatrznością, poczułam, że więcej często oznacza mniej. Człowiek rezygnuje
z czegoś by mieć "więcej", a później zdaje sobie sprawę, że ma mniej i tęskni za starym porzadkiem.
z Opatrznością, poczułam, że więcej często oznacza mniej. Człowiek rezygnuje
z czegoś by mieć "więcej", a później zdaje sobie sprawę, że ma mniej i tęskni za starym porzadkiem.
Po drugie, niewyjaśniona i niezabliźniona przeszłość zawsze
powraca. Jak bumerang. O wielu rzeczach w swoim życiu próbowałam zapomnieć. Nie
próbując ich rozwiązać, bądź przestając po nieudanych próbach. I mimo upływu
wielu lat, te sprawy potrafią wrócić. Prześladować, wzbudzać irytację. Niekiedy
powodują, że krzywdzę najbliższych mi ludzi.
Jak często w realnym świecie zdarzają się takie sytuacje?
Jak wielu z nas jest takim pokutującym Toby’m, który nie uciekł przed
przeszłością? Ja jestem doskonałym przykładem osoby, która nie domykając niektórych
rozdziałów życia sprowadza na siebie ból oraz smutek w teraźniejszości. Teraźniejszości, która miała
być tym „lepszym jutrem”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz