Hobbit, czyli tam i z powrotem J.R.R. Tolkien
Po szumie z ostatnich lat, związanym z ekranizacją tego
dzieła, podejrzewam, że nikomu nie trzeba przypominać historii Bilbo Bagginsa
opisanej przez Pana Tolkiena. Osobiście zapoznałam się z nią już
w podstawówce. Jednak wtedy tylko jako z lekturą obowiązkową w szkole. Po latach, w ramach wyzwania książkowego, sięgnęłam ponownie po tę powieść.
w podstawówce. Jednak wtedy tylko jako z lekturą obowiązkową w szkole. Po latach, w ramach wyzwania książkowego, sięgnęłam ponownie po tę powieść.
Dość znane jest sformułowanie, że każda przygoda zaczyna się
od pierwszego kroku. W swoich rozmyślaniach opuszczam jednak pełne elfów,
krasnoludów, hobbitów i orków Śródziemie. Czym jest jeden krok w realnym życiu?
Według mnie, tym jednym krokiem jest choćby podjęcie decyzji. Zanim ktoś to uczyni za nas.
Podjęcie decyzji to rezygnacja z obojętności, to objęcie jakiegoś stanowiska.
Krok na przód. Każde działanie człowieka, poprzedza wcześniejsza decyzja.
Decyzja o takiej, a nie innej szkole, o podjęciu studiów,
o pójściu na randkę z
nowopoznanym mężczyzną. Decyzja o zaręczynach, ślubie, rozpoczęciu pracy. W
każdej dziedzinie życia człowiek podejmuje decyzje. Raz dobre, raz złe. Ale
najważniejsze jest, by je podejmować. Zanim los zabierze nam tą możliwość i
pokieruje naszym życiem w sposób, którego wolelibyśmy uniknąć. Nim staniemy się
niewolnikami cudzych decyzji. Bo każde działanie, choćby wydawało się głupie
bezsensowne, jest według mnie lepsze od bezczynności oraz obojętności.
W ciągu minionych sześciu lat podjęłam dwie ważne decyzje w
swoim życiu.
Po pierwsze, mimo lęku i wielu przeciwności losu rozpoczęłam (i już zakończyłam) studia na ścisłym kierunku. Wcześniej szufladkowano mnie jako „humanistę”. Sama też się tak identyfikowałam. Dużo czytałam, dużo pisałam, sięgałam także po ołówek i blok rysunkowy, miałam piątki z przedmiotów humanistycznych. Wręcz niepojęte dla mnie było jak można nie mieć w domu książek. Miałam być polonistą, prawnikiem… A zostałam magistrem biotechnologii. Przygotowywałam też pewną dziewczynę do rozszerzonej matury z chemii. Jedna, ryzykowna decyzja, która dotyczyła nie tylko pięciu lat mojego życia, ale całej ścieżki rozwoju, pracy. Czy żałuję? Nie. Wiele poświęciłam, jeszcze więcej zyskałam.
Po pierwsze, mimo lęku i wielu przeciwności losu rozpoczęłam (i już zakończyłam) studia na ścisłym kierunku. Wcześniej szufladkowano mnie jako „humanistę”. Sama też się tak identyfikowałam. Dużo czytałam, dużo pisałam, sięgałam także po ołówek i blok rysunkowy, miałam piątki z przedmiotów humanistycznych. Wręcz niepojęte dla mnie było jak można nie mieć w domu książek. Miałam być polonistą, prawnikiem… A zostałam magistrem biotechnologii. Przygotowywałam też pewną dziewczynę do rozszerzonej matury z chemii. Jedna, ryzykowna decyzja, która dotyczyła nie tylko pięciu lat mojego życia, ale całej ścieżki rozwoju, pracy. Czy żałuję? Nie. Wiele poświęciłam, jeszcze więcej zyskałam.
Druga decyzja dotyczyła zamążpójścia. W dobie wolnych
związków, stresu przed zobowiązaniem, przed przyszłością, brakiem zaufania do
drugiego człowieka, ja przyjęłam oświadczyny i w pewną wrześniową sobotę
rozpoczęłam największą przygodę swojego życia. Małżeństwo. Ze wspaniałym
Mężczyzną. Nie mam zamiaru pisać, że jest idealnie i nie mamy trudności. Podróż
Bilba i jego kompanów też nie należała do najłatwiejszych. Ale przecież tylko
te najciekawsze przygody wymagają od nas wiele zaangażowania :).
Czego mnie jeszcze nauczył mały hobbit? Tego, że na szacunek
i uznanie należy sobie zapracować. Nie tylko na szacunek w oczach innych, ale
także ten swój względem swojej osoby. Kiedy uczynimy coś dobrego,
konstruktywnego zyskujemy w swoich własnych oczach. Czujemy się lepiej. Stajemy
się pewniejsi siebie. Kiedy inni ludzie nas dodatkowo w tym pochwalą, docenią,
to nasza samoocena rośnie jeszcze bardziej. Jesteśmy wręcz uzależnieni od
opinii innych osób. Szczególnie, tych nam bliskich. Jednocześnie inni widzą,
jak my sami siebie postrzegamy. Czy czujemy się dobrze w swojej skórze, czy
nasze postępowanie nam odpowiada, czy może robimy coś, bo tak musimy, wbrew
sobie. Kiedy udowodnimy sobie swoją własną wartość, osoby w naszym otoczeniu
także to dostrzegą. Ceniąc sami siebie, zyskujemy także uznanie wśród ludzi.
Hobbit to (w mojej opinii) powieść
o podejmowaniu decyzji, ryzyka. Od tego
zaczyna się cała przygoda. Od decyzji podjętej przez Thorina Dębową Tarczę, by
wyruszyć do swojej ojczyzny. Przez decyzję Gandalfa, że znajdzie mu
„włamywacza”. Po decyzję samego Bilba Bagginsa, że podejmie się wyzwania
i wyruszy z krasnoludami w nieznane. Tak zaczęła się historia, która swoją akcją, barwnymi postaciami, doskonałymi opisami od tylu lat wciąż na nowo pociąga wielu czytelników. Pobudza wyobraźnię, dostarcza rozrywki dla młodszych oraz starszych. Nawet mój Mąż, który z literaturą nie żyje za dobrze, dał się uwieść pięknu stworzonemu przez J.R.R. Tolkiena.
i wyruszy z krasnoludami w nieznane. Tak zaczęła się historia, która swoją akcją, barwnymi postaciami, doskonałymi opisami od tylu lat wciąż na nowo pociąga wielu czytelników. Pobudza wyobraźnię, dostarcza rozrywki dla młodszych oraz starszych. Nawet mój Mąż, który z literaturą nie żyje za dobrze, dał się uwieść pięknu stworzonemu przez J.R.R. Tolkiena.
Natomiast, cały, niepodważalny sukces Śródziemia rozpoczął
się od tego,
że pewnego dnia 1930 roku w Anglii, pewien John postanowił spisać na papier oraz opublikować to, co od dawna skrywało się w jego wyobraźni… Podjął decyzję.
że pewnego dnia 1930 roku w Anglii, pewien John postanowił spisać na papier oraz opublikować to, co od dawna skrywało się w jego wyobraźni… Podjął decyzję.
A Was czym urzekł Pan Tolkien? Czy może akurat Wam nie przypadł do gustu stworzony przez niego świat? Może dla kogoś, to tylko bajka, którą można czytać dziecku, ale dorosły nic z niej nie skorzysta? Jaka jest Wasza opinia odnośnie Hobbita?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz